No, jako że nie mam co robić z pieniędzmi inwestuję w swoją przyszłość to postanowiłem zdawać CAE.
Już na początku musieli mnie doprowadzić do szewskiej pasji dając mi wszystkie pisemne egzaminy w jeden dzień (środa, 16 czerwca) i speaking za trzy dni (sobota, 19 czerwca). Egzamin zaczynał się w sobotę o 09:00. Teoretycznie. Jak wpadłem o 8:47 do Uniwersytetu Przyrodniczego to wszyscy już pisali i bałem się, że mi pracy nie przyjmą ale poszło gładko, Reading prosty, Writing już trochę gorzej bo nie wiem czy nie mam za mało słów w drugiej pracy, Listening był kompletną porażką, sala była wielka, głośność oczywiście na 80% co powodowało okrutne echo. Jakaś panienka z sali nieśmiało powiedziała żeby ściszyć bo będzie echo to ją zakrzyczeli
DAJCIE GŁOŚNIEJ!!1!shiftone
Zaraz potem ktoś inny podniósł rękę i powiedział to samo na co babka pretensjonalnym tonem:
Nic nie będziemy zmieniać bo każdy będzie na bass albo na coś innego narzekał.
No jakoś poszło, 6 pól musiałem zgadywać :O. Use of English było dziwnie prosty, spodziewałem się czegoś trudniejszego ale i tak pewnie wyjdzie w praniu że mam połowę źle. Speaking odbył się w sobotę o 13:04 (dokładnie o tej godzinie wlazłem do sali!) i trwał całe 15 minut, nie można było tego w tą przeklętą środę zrobić? Wlazłem z kolegą z grupy, pogadaliśmy i wyszliśmy, nic specjalnego.
Teraz to tylko na wyniki czekać, do 30 lipca zatem!
Otóż na święta pod choinką router znalazłem - NETGEAR Wireless-N 300 (model DGN2000). Nie zastanawiając się zbyt długo jakim cudem św. Mikołaj odgadł jaki router będzie dobry (dziwnym zbiegiem okoliczności wspomniałem o tym modelu swojemu tacie ;) przystąpiłem do podłączania, do tej pory miałem Failboksa, w swojej naiwności wierzyłem, że będzie wystarczyło podłączyć zasilanie, kabel ethernet i kabel RJ-11 (ten telefoniczny), skonfigurować PPPoE i czekać aż się połączy.
Gówno prawda,synchronizacja na linii DSL jest ale połączenia internetowego nie ma. Dioda pięknie miga na czerwono o czym instrukcja milczy (są definicje dla zielonego, zółtego i braku koloru diody ale moja uparcie świeci na czerwono). Po krótkiej wymianie zdań z Wujkiem Gie dowiedziałem się jakie ma być VCI i VPI dla Neostrady ale okazało się, że domyślne ustawienia są poprawne. Poleciałem szybko na forum NETGEAR-a i zapytałem się o co chodzi. Pewien forumowy fanatyk przypomniał mi o czymś takim jak mikrofiltry. No więc magiczne urządzenie zaaplikowałem do kabla po czym bez zdziwienia odkryłem, że nadal nie działa. Na forum kazano mi użyć mikrofiltra do wszystkich telefonów i do routera czego do tej pory nie musiałem robić.
Aktualnie nie posiadam trzech mikrofiltrów i zastanawiam się czy nie da się tego jakoś obejść. Przy okazji chciałbym się dowiedzieć po co właściwie są te mikrofiltry i czemu np. taki Lajfboks sobie działa a już nowy NETGEAR nie.
Jak że są święta to komuś mogę postawić piwo (ew. przelać koszt piwa na konto), oczywiście jak już nowy router będzie funkcjonował :)
Ja rozumiem, że język polski może być trudny, szczególnie jeżeli ktoś ma IQ na poziomie kija od szczotki bądź niższe. Ale żeby zaraz żądać usunięcia "ch", "ó" i "rz"? Osobiście nie umiem sobie wyobrazić by przez jakiegoś debila "chwała" została zamieniona w "hwałę" (lub co gorsza w "hałwę"). Zwróćmy również uwagę na ulubione słowo dużej części nastolatków płci męskiej (oraz sklepowych żuli) - "chuj", według naszego genialnego polonisty-analfabety (czyt. tego idioty niemądrego pana który to zaproponował) dostalibyśmy "huj". Prawda, że krótko i ładnie? Najlepiej to wywalmy jeszcze "ą" i "ę" bo z tym też są problemy, w tym miejscu ciekawym przykładem będzie słowo "urząd". W "nowym" języku polskim będziemy pisać je tak: "użond" (co sprawia, że mam ochotę poszukać żyletki i płakać nad inteligencją). W sumie chciałem coś jeszcze napisać ale nie będę się denerwował bez potrzeby :>
Wczoraj miałem zakończenie roku, a dzisiaj mam pierwszy dzień wakacji!
Żeby nie pisać pod wpływem chwili, zebrałem swoje przemyślenia i ułożyłem z nich coś w miarę sensownego (pewnie tylko dla mnie :D)
Zaraz po przemówieniu od naszej wychowawczyni, której jestem wdzięczny za znoszenie moich (i całej reszty) wybryków, wyszliśmy z klasy. Trzeba było się pożegnać, koleżanki się rozpłakały (mało brakowało i ja też bym się rozpłakał), koledzy zbyli to śmiechem i zapewnieniami, że się jeszcze spotkamy (co prawda o 12:00 idziemy sobie w piętnaście osób ale to szczegół). Idąc na przystanek i czekając na autobus zdałem sobie sprawę, że właściwie cały ten rok bardzo chciałem chodzić do szkoły. Zawsze traktowałem szkołę jako przykry obowiązek i ta myśl mnie cholernie zdziwiła. Nawet jakoś dziwnie było rozstać się z nauczycielami. Świetna wychowawczyni, pan od historii, który rozwalał każdą lekcję i wielu innych, których wymieniać nie będę, bo nie chce mi się suszyć klawiatury potem :<
tl;dr Zajebiście było, szkoda się rozstawać z ludźmi
Tak jakoś dziwnie się złożyło że 19. marca stuknęło mi 16 lat i zapomniałem się polansować (skleroza boli). Łupie mnie w kościach, mózg szwankuje (ale to już od jakiegoś czasu :D), chyba czas przejść na emeryturę. A tak, byłbym zapomniał że w kwietniu mam egazmin :<. W ramach
nauki
udawania nauki obejrzałem Tengen Toppa Gurren Lagann, które było tak super wypas elo elo trzy dwa zero, że zajęło mi tylko dwa dni i 30 minut (24 minuty na ostatni odcinek i 6 minut na pozbieranie szczęki z ziemi).
Dzisiaj oficjalnie zakończył się remont w moim domu. Pozostaje jedynie rozmieścić meble oraz wywalić śmieci (tylko 3 dni tygodnie roboty). Jak widać zamieniłem również szablon (jak coś spsułem to daj znać :).
Wygląd mojego pokoju przed remontem możecie zobaczyć tutaj.
A tak wygląda teraz:
Huehue
Fajowski nie?
Metal czy wykładzina?
Zamiast się uczyć to patchuje aplikację oraz robię nowe paczki dla Ubuntu a egazmin już w kwietniu :D
Nie mam zamiaru robić podsumowania zeszłego roku bo to by było bardzo demotywujące :D
Zamiast tego nowy rok rozpocząłem od posprzątania całego burdelu jaki zrobiłem w sieci w czasie bezmyślnego korzystania z internetu.
Dosc czesto przewiajacy sie temat :>
Z okazji tego ze spadl snieg postanowilismy ulepic zajebiscie duza kule (codename "Kazmir").
Po dlugotrwalych wysilkach ulepilismy kule tak duza ze nie dalo rady jej pchac dalej. Zdjecia ponizej :)
Jakoś przeżyłem ten okres remontu w którym nie było dostępu do komputera, ale remont trwa dalej!
Krótki bilans tego co zastałem po włączeniu komputera:
Można by wymienić jeszcze pare rzeczy ale nie ma po co.
Zmotywowany 45 punktami z testu j. niemieckiego(Hyrsztbaba była zaszokowana) postanowiłem zrobić porządek w pokoju (oraz porządek ze sobą).
Mój pokój z komputerem został zrównany z ziemią (mój brat stwierdził - "Skandal trylion"), dokładnie to ściana po prawej została wypieprzona i chyba sufit sobie pękł w paru miejscach, ale to już inna bajka.
Przez ten czas nauczyłem się troche XHTML'a, CSS'a, JS'a i teraz męcze jQuery co może zaowocuje nowym wyglądem bloga.
Tak na samym końcu: szukam chętnych do partyjki w Soldata :>