Jak wstawałem do szkoły
30 marca 2010
Wczoraj miałem zakończenie roku, a dzisiaj mam pierwszy dzień wakacji!
Żeby nie pisać pod wpływem chwili, zebrałem swoje przemyślenia i ułożyłem z nich coś w miarę sensownego (pewnie tylko dla mnie :D)
Zaraz po przemówieniu od naszej wychowawczyni, której jestem wdzięczny za znoszenie moich (i całej reszty) wybryków, wyszliśmy z klasy. Trzeba było się pożegnać, koleżanki się rozpłakały (mało brakowało i ja też bym się rozpłakał), koledzy zbyli to śmiechem i zapewnieniami, że się jeszcze spotkamy (co prawda o 12:00 idziemy sobie w piętnaście osób ale to szczegół). Idąc na przystanek i czekając na autobus zdałem sobie sprawę, że właściwie cały ten rok bardzo chciałem chodzić do szkoły. Zawsze traktowałem szkołę jako przykry obowiązek i ta myśl mnie cholernie zdziwiła. Nawet jakoś dziwnie było rozstać się z nauczycielami. Świetna wychowawczyni, pan od historii, który rozwalał każdą lekcję i wielu innych, których wymieniać nie będę, bo nie chce mi się suszyć klawiatury potem :<
tl;dr Zajebiście było, szkoda się rozstawać z ludźmi
Treść i kod szablonu na licencji WTFPL. Ikony: Oxygen Icons, licencja LGPL. Autor: Michał Zając