Jak wstawałem do szkoły
30 marca 2010
Świetność mojego planu polegała na tym, że wstałbym sobie o 6 rano, wykąpał, nauczył się biologii a potem kulturalnie poszedł do szkoły, ale z niewiadomych przyczyn odbyła się zmiana czasu z zimowego na letni i z powodu jakiejś głupiej zmiany cenna godzina poszła do piachu. Mało tego, mój cały misterny plan spełzł na niczym bo budzik zadzwonił o 7, ja wstałem, przystąpiłem do działania, kulturalnie patrzę sobie na telefon a tutaj godzina 8:03
Nie to żebym jakoś przejmował się spóźnieniem na pierwszą lekcję, nie to żebym sprawdzian wykosił w dwadzieścia minut, tylko ktoś do cholery ukradł cenną godzinę mojego życia ;_;
A tak na poważnie - zmiana czasu jest po to, żebyśmy wszyscy następnego dnia mieli mindfuck. Troll z rana jak śmietana
2 komentarze








15 lutego 2009 o 22:14:40 Permalink
Jaaaaaaaaaaaa <orgazm> *fap fap fap*
15 lutego 2009 o 22:15:30 Permalink
"wstać na basen o 5000 hrs"
"5000 hours" w poniedziałek to będzie... 2 w nocy w środę?
16 lutego 2009 o 14:01:48 Permalink
0500 hrs = 05:00, taki zajebisty szyfr :3
16 lutego 2009 o 14:10:49 Permalink
Wiem, ale napisałeś "5000 hours". Nie wykręcisz się, mam skrinszoty i w ogóle.
16 lutego 2009 o 15:45:12 Permalink
Dobra zjebałem, coś jeszcze? :Pnapisałem "ić se" :3